Novello to kolejna mieścinka na mapie południowego Piemontu usytuowana na wzniesieniu (471 m n.p.m), z którego roztaczają piękne widoki. Mieszkańcy, podobnie jak w przypadku sąsiadującego Barolo, żyją tu przede wszystkim z produkcji wina.

Szykowna kolacja w bieli? Czemu nie! 22 czerwca w Turynie (dokładne miejsce jest jeszcze sekretem) zostanie zorganizowana kolacja cała w bieli. Zaproszeni są na nią wszyscy. Jedyny wymóg – biel: od ubrań, przez zastawę stołową (plastik jest zakazany), aż po stolik i krzesła przyniesione z domu.
Wiosna w Piemoncie w tym roku nas nie rozpieszcza. Winiarze i mieszkańcy narzekają na zbyt obfite opady deszczu, niebo częściej przybiera szary niż błękitny odcień i tylko soczysta zieleń trawy, krzewów i drzew, ćwierkające za oknem ptaki i biegające po murach domów jaszczurki przypominają, że mamy jednak wiosnę, a nie jesień. Oprócz eksplodującej życiem przyrody, Alba, pomimo szarości za oknem, rozkwita w końcówce kwietnia i wabi do siebie ciekawymi wydarzeniami. I tak podczas długiego weekendu (27 kwietnia-1 maja) już po raz 37 miasto było gospodarzem Vinum, imprezy poświęconej wybornym trunkom Langhe i Roero.

O Cherasco pisałam przy okazji targu żywności, jednego z wielu tematycznych imprez organizowanych na przestrzeni całego roku. Tym razem wybrałam się tam skuszona ideą zobaczenia w jednym miejscu sporej (około 500 stoisk) kolekcji starych mebli, ciekawych i unikalnych przedmiotów. I nawet wyjątkowo brzydka pogoda nie powstrzymała mnie, żeby uczestniczyć w il Grande Mercato dell’Antiquariato e del Collezionismo.

Pollenzo, niewielka miejscowość w okolicach Bra, 14 km od Alby w południowym Piemoncie. Niegdyś jedna z wielu rezydencji Sabaudów, dziś jedno z najważniejszych w Europie centrów edukacyjnych w zakresie gastronomii. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam skupione w jednym miejscu budowle z czerwonej cegły, otoczone soczystą zielenią trawy miałam wrażenie, że na chwilę przeniosłam się w krainę domków z piernika…

Ivrea – niewielkie miasteczko w północnym Piemoncie, niegdyś wielkie centrum informatyczne Włoch, dziś cały czas poszukuje pomysłu na przywrócenie dawnego prosperity. Na co dzień spokojne, nieco senne eksploduje emocjami podczas ostatnich dni karnawału (Storico Carnevale di Ivrea). Od niedzieli do ostatków rozgrywa się tu trzydniowa szalona bitwa na pomarańcze (battaglia delle arance). I choć przyglądałam się jej już po raz trzeci, to niezmiennie wywołała we mnie niesamowite wrażenia.

Wczoraj uczestniczyłam w istnym pomarańczowym szaleństwie, które na dobre rozpoczęło świętowanie karnawału w Ivrei – Storico Carnevale di Ivrea. Bitwa, której byłam świadkiem to niesamowita mieszanka zabawy i agresji, przy akompaniamencie wszechobecnego zapachu pomarańczy. Nawet jeśli jesteś tylko widzem musisz bardzo uważać, żeby nie dostać zbłąkanym owocem w głowę… Karnawał w Ivrei to nie tylko walka, ale również wspaniała parada z udziałem historycznych i legendarnych bohaterów, z uroczą Młynarką (la Mugnaia) na czele. Już niebawem znajdziecie na moim blogu artykuł opisujący jedną z najsławniejszych na świecie imprez karnawałowych! Poniżej kilka zdjęć, które zrobiłam wczoraj.
