Makaron z brokułami ma dwie zalety: przygotowuje się go zaledwie w ciągu kilku minut, a ponadto można go jeść przez cały sezon (brokuły są zawsze dostępne). Tylko wybór koloru wina może zdefiniować porę roku: białe, dobrze schłodzone idealnie orzeźwi letnią kolację, natomiast czerwone ociepli zimowy wieczór. Czytaj dalej „Makaron z brokułami”
Perły Lago Maggiore
Lago Maggiore to drugie co do wielkości jezioro we Włoszech (ma powierzchnię 212 km), jego wody obmywają brzegi północnego Piemontu, Lombardii oraz Szwajcarii. Szybko można tu dotrzeć z lotniska Milano Malpensa, czy z każdego innego miasta z racji bliskości autostrad.

Oprócz urokliwych miasteczek, zawieszonych nad jego brzegiem, charakteryzuje się przepięknym krajobrazem – okoliczne wzgórza z rozsianymi starymi willami przeglądają się w niebieskiej tafli wody, a ośnieżone szczyty Alp są na wyciągnięcie ręki. Niewątpliwie jednak najcenniejszymi jego skarbami są malutkie wyspy Boromejskie, leżące w granicach Piemontu. Isole Borromee to archipelag, w skład którego wchodzą: Isola Bella, Isola Madre oraz Isola dei Pescatori. Wybrałam się tam w pewną lekko pochmurną niedzielę, kiedy na kilka godzin można było odetchnąć od ciągłego skwaru, zapomnieć o gorącym słońcu i cieszyć się czasem spędzonym na świeżym powietrzu. Czytaj dalej „Perły Lago Maggiore”
Stresa Festival
Wszyscy fani muzyki poważnej oraz przepięknych krajobrazów mogą nacieszyć swoje oczy i uszy uczestnicząc w wydarzeniu Stresa Festival. Od piątku 20 lipca do 8 września w niewielkim, turystycznym miasteczku położonym nad brzegiem Lago Maggiore (po stronie Piemontu) odbywają się liczne koncerty muzyki poważnej. Na sam festiwal nie wiem czy dam radę się wybrać, ale niedawno odwiedziłam tamte rejony i wróciłam oczarowana przepięknym krajobrazem, zadbanym i bardzo żywotnym miasteczkiem oraz cudownymi wysepkami na jeziorze. Już niedługo pojawi się wpis prezentujący tamte okolice. Na dobry początek oraz na zachętę poniżej kilka zdjęć z mojej wycieczki.

Makaron ze świeżymi pomidorami
Wcześniej w moim domu dominowała raczej kuchnia azjatycka, a w lodówce nigdy nie brakowało imbiru, limonki, sosu rybnego, czy takich „wynalazków” jak pasta z tamaryndowca… Natomiast odkąd mieszkam we Włoszech częściej przygotowuję potrawy kuchni włoskiej. I tak sobie myślę, że są dwa powody zmiany moich upodobań. Po pierwsze półki w tutejszych marketach z przysmakami kuchni świata są namiastką tego, co można znaleźć w Polsce i zakup mleka kokosowego stanowi już nie lada wyzwanie, a po drugie w zasięgu ręki mam produkty, które są z kolei trudne dostępne w Polsce (kwiaty cukinii, na przykład). Korzystam więc z okazji i pichcę po włosku. Czytaj dalej „Makaron ze świeżymi pomidorami”
Neive jak malowane
Neive dzieli od Barbaresco zaledwie 4,5 km i w praktyce jazda sprowadza się do zjechania z jednej górki i wjechania na drugą J. I choć nie ma tak marketingowej nazwy jak wspomniane i opisane przeze mnie we wcześniejszym wpisie Barbaresco, czy też jeszcze sławniejsze Barolo, to jednak nie brakuje tu turystów. Nawet w środku tygodnia i w upalne południe można było spotkać ludzi z aparatami, a przytulne restauracyjki w porze obiadu były pełne. Natknęłyśmy się nawet grupę uczniów rysunku, którzy skuszeni urodą miasteczka postanowili uwiecznić ten uroczy zakątek Włoch.

Barbaresco – miasteczko i wino
Korzystając z obecności mojej rodziny i pięknej, letniej pogody wybrałam się na wycieczkę. Uzbrojone w aparat i nawigację, która okazała się zbędna i jak to często bywa próbowała wyprowadzić mnie w pole (dosłownie!), wyruszyłyśmy na odkrywanie Langhe. Dzień zaczęłyśmy od Barbaresco. I niech Was nazwa nie zmyli! Wcale nie mam na myśli wina, ale malownicze, malutkie (ok. 650 mieszkańców) miasteczko o tej samej nazwie. Będąc tam masz wrażenie, że każdy budynek, uliczka mówi o tym szlachetnym trunku, nazywanym przez niektórych młodszym bratem Barolo (Barbaresco powstaje również ze szczepu nebbiolo, ale nieco krócej leżakuje – dwadzieścia sześć miesięcy, z czego dziewięć w dębinie).

Skarby Langhe w Grinzane Cavour
Upał, błękitne, bezchmurne niebo, wokół jak okiem sięgnąć winnice i tylko jaszczurki od czasu do czasu przebiegają po żwirowej ścieżce. A w centrum tego obrazka piękny, doskonale zachowany średniowieczny zamek – Castello di Grinzane Cavour.

